Logo Sito Ufficiale Fatebenefratelli - Curia Generalizia
Curia Generalizia Fatebenefratelli
Ordo Hospitalarius S. Ioannis de Deo

Via della Nocetta, 263
00164 Roma (RM)
Tel.+39 06 6604981
Tel.+39 06 6637102
info@ohsjd.org

venerdě 12 giugno 2026 -  Imposta home -  Aggiungi preferiti
POL
Home Page> POL > Archiwum Wiadomości > Informacje o Zakonie > Eustachius Kugler: pokora – pewna droga do odnowy drogi nieprzemijającej gościnności
Eustachius Kugler: pokora – pewna droga do odnowy drogi nieprzemijającej gościnności
80. rocznica śmierci 1946–2026


Eustachius Kugler, szósty syn małżeństwa Michała Kowala i Anny Marii Schuster, urodził się 15 stycznia 1867 roku w Neuhaus, maleńkiej wiosce niedaleko Nittenau w prowincji i diecezji Regensburga w Niemczech. Ochrzczony tego samego dnia, otrzymał imię Józef. Od najmłodszych lat wykazywał niezwykłą skłonność do pobożności i cnót chrześcijańskich, a także żywą inteligencję oraz otwarty, radosny i hojny charakter. Prosty, niewinny i szczery, przeżył trudne i pracowite dzieciństwo.
Po bardzo udanym ukończeniu szkoły podstawowej w Nittenau został wysłany do Monachium na praktykę w rzemiośle kowalskim. W wyniku gwałtownego uderzenia, zadanego przez złego i agresywnego kolegę z pracy, spadł z rusztowania, poważnie ranił się w nogę i przez całe życie lekko utykał. W styczniu 1893 roku, w wieku 26 lat, wstąpił do zakonu szpitalnego św. Jana Bożego, zwanego również Fatebenefratelli: 20 października 1894 roku przyjął habit nowicjusza, 21 października 1895 roku złożył śluby proste, a 30 października 1898 roku śluby uroczyste. Ceniony i podziwiany przez wszystkich za swoje szczególne cechy, takie jak roztropność, zdolność i pracowitość, przez 20 lat pełnił funkcję przeora w różnych szpitalach zakonu w Bawarii, a przez 21 lat był przełożonym prowincji bawarskiej, aż do śmierci, która nastąpiła 10 czerwca 1946 r. Beatyfikowany w Regensburgu 4 października 2009 r.

 

1.               Źródło jego apostolstwa

Duchowość błogosławionego Eustachiusza Kuglera wywodzi się z chrześcijańskiej i gorliwie katolickiej rodziny. Jego dzieciństwo było ciężkie i pełne pracy, ale też proste i pełne prawdziwej niewinności. Głęboka wiara przeżywana w rodzinie i przyswojona od rodziców ukształtowała go na człowieka silnego, zdecydowanego i pełnego determinacji. Życie w cieniu ubóstwa, ale w radości i błogosławieństwie[1] , uczyniło z tego chłopca dalekowzrocznego, odważnego i proroczego zakonnika. Prostota i skromność były cechami, które towarzyszyły mu przez całe życie.  Głównym źródłem jego apostolstwa zawsze było dążenie do świętości. Jego życie, naznaczone cierpieniem od najmłodszych lat, skłoniło go do czerpania z Męki Pańskiej, Najświętszego Serca Jezusa, Matki Bożej i Eucharystii. Pokora była jego dominującą cnotą. Głęboko wierzył, że Bóg opiera się pysznym, a pokornym daje łaskę. Postanowił naśladować swój wzór: Jezusa, który mówi: „Uczcie się ode mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem[2] ”.

Wezwanie Pana jest zaskakujące: wzywa do naśladowania Go ludzi prostych i obciążonych trudnym życiem, wzywa do naśladowania Go ludzi, którzy mają wiele potrzeb, i obiecuje im, że w Nim znajdą odpoczynek i ukojenie. Wezwanie ma formę rozkazującą: „przyjdźcie do mnie”, „weźcie moje jarzmo”, „uczcie się ode mnie”[3] .

 

Błogosławiony Eustachy przyjął zaproszenie Jezusa, by żyć w pokorze i łagodności, patrząc z czułością na cierpiących, małych, ubogich i potrzebujących.

Brat Eustachy rozpoczął swoje życie pod znakiem próby, ubóstwa i cierpienia[4] ; te bolesne doświadczenia wyostrzyły jego wrażliwość, przygotowując go do tego, by pewnego dnia stał się prawdziwym synem św. Jana Bożego. Podstawą jego apostolstwa zawsze było pragnienie służenia cierpiącym i chorym, pragnienie podsycane wielką wiarą, głęboką pobożnością i nieustanną gotowością do poświęcenia.

W okresie pobytu w szpitalu po upadku z rusztowania ujawniała się jego religijność i dobroć. Jego pokora, przeżywana aż do heroizmu, ukształtowała jego człowieczeństwo, czyniąc go wrażliwym i otwartym na bliźnich, stając się namacalnym i wiarygodnym znakiem miłosiernej miłości, tak jak stwierdzają nasze Konstytucje:

 

„Poprzez nasze dobrowolne i całkowite oddanie się Bogu

zgadzamy się być posłani na świat jako znaki Jego miłosiernej miłości.

Prostota naszego życia głosi, że przemiana ludzkich rzeczywistości jest możliwa tylko w duchu błogosławieństw.

Jesteśmy świadkami, że Chrystus jest Panem historii;[5]

głosimy wielkość miłości Boga i pokazujemy ludziom,

że On nadal troszczy się o ich życie i potrzeby”[6] .  

 

            Błogosławiony Eustachy, dzięki swojej głębokiej i prawdziwej duchowości, poświęcił całe swoje życie szpitalne służbie chorym, najpierw jako zwykły brat, a następnie jako przełożony lokalny i prowincjalny. Jego głęboka duchowość pozwoliła mu spojrzeć na świat cierpienia tak, jak widzi go Bóg. Nieustannie karmił swoją szpitalną duchowość, coraz bardziej humanizując swoje działania, pamiętając o słowach Jezusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych moich najmniejszych braci, Mnie uczyniliście”.[7]

Całe swoje życie ukształtował na wzór żywej i konkretnej duchowości, naśladując swojego założyciela, św. Jana Bożego:

 

·                 Często można było go zobaczyć pogrążonego w modlitwie.

·                 Swoją siłę fizyczną i duchową czerpał z nieustannego kontaktu z Bogiem.

·                 Modlił się żarliwie, powierzając wszystkie swoje plany Bogu i Matce Bożej.

·                 W klasztorze z pokorą pełnił posługę kowala, wykonując wszystkie niezbędne prace, również dla szpitala.

·                 Modlitwa różańcowa była jego „bronią” do pokonywania wszelkich trudności.

·                 Nieograniczone zaufanie do Opatrzności Bożej[8] .

·                 Głębokie poczucie sprawiedliwości.

·                 Z niezwykłą troską opiekował się chorymi.

·                 Pokora w każdym powierzonym mu zadaniu[9] .

·                 Angażował się w leczenie ciała i nawrócenie chorych.

·                 Szczególną troską otaczał najbiedniejszych i najbardziej opuszczonych chorych[10] .

 

 

            Jego życie, podsycane modlitwą, oświecane Słowem Bożym i Eucharystią, uczyniło z niego człowieka o głębokim humanizmie, otwartego na dialog, na przyjęcie, troskliwego wobec słabych i bezbronnych swoich czasów. Potrafił pozbyć się tego, co jest zbędne, aby zrobić miejsce dla relacji z chorymi, współbracmi i współpracownikami.

 

            Droga wiary, którą rozpoczął już w dzieciństwie, pielęgnowania i dbania przez całe życie, najpierw jako świeckiego, a potem jako zakonnika, pozwoliła mu zrozumieć i przeżywać swoje głębokie człowieczeństwo jako warunek niezbędny do wiarygodnego świadectwa Ewangelii.

 

 

2.               Jego styl apostolski  

 

Nie ma Ewangelii bez człowieczeństwa. Pierwsze doświadczenie Boga możemy przeżyć tylko w rzeczywistości Wcielenia. Błogosławiony Eustachy, wrażliwy na potrzeby chorych i ludzi, których spotykał, widział w nich obecność Boga, który zbliża się do jego człowieczeństwa.

Jego współbracia mówili o nim, że był uosobieniem dobroci[11]

            Zwykły, skromny i godny podziwu sposób, w jaki przekładał swoją miłość bliźniego na praktykę każdej godziny dnia, był jego dobrocią, uprzejmością, życzliwością – serdeczną, hojną, stałą, zawsze taką samą – którą okazywał w zachowaniu, rozmowie, korespondencji listowej ze wszystkimi: wewnętrznych i zewnętrznych, małych i wielkich, biednych lub bogatych, niewykształconych lub uczonych, współbraci lub współpracowników.

Podczas rekolekcji w 1895 roku napisał: „Chcesz wiedzieć, jak pewnego dnia będzie wyglądało twoje błogosławieństwo w niebie? Zapytaj siebie, jaka jest twoja miłość braterska”[12] .

 

            Wierny naśladowaniu Jezusa, swojego Mistrza życia, „który nie przyszedł, aby mu służono, ale aby służyć”,[13] w swoim długim życiu zakonnym stał się sługą wszystkich. Za każdym razem, gdy brat Eustachy, mimo że był przełożonym prowincjalnym, pełnił nocną służbę przy chorych, od początku wiadomo było, że chorzy zostaną otoczeni najlepszą opieką. W swojej codziennej posłudze był wzorem dla wszystkich współbraci: troszczył się o całościową opiekę nad chorym, dbając o to, by otrzymał wszelką pomoc materialną i duchową.

Pokora i prostota były cnotami, które czyniły go miłym w oczach osób, którym pomagał, oraz współbraci. Dzięki prostocie i spokojowi ducha, połączonym z uprzejmością i szczerością w zachowaniu, łagodnością ojcowskiego słowa, wyrozumiałością i uprzejmą radością, zyskiwał szacunek, sympatię i zaufanie tych, którzy się do niego zwracali. Współbrat, o. Bernardo Schelle, pisze: „Ciepła sympatia, jaką okazywał wszystkim, w połączeniu z jego prawdziwą, a nie udawaną pokorą, rozbrajała najtwardsze umysły, najbardziej ambitne dążenia i najbardziej buntownicze serca”. W ten sposób po raz kolejny potwierdzał słowa Jezusa: „Błogosławieni cisi, albowiem oni posiądą ziemię”[14] , czyli serca swoich bliźnich.

Wśród jego napomnień zapamiętano słynne zdanie: „Leczyć z miłością i kierować bez pychy”[15]

Zawsze używał uprzejmych zwrotów w stosunku do chorych i osób, które spotykał; były to słowa płynące z jego wrażliwości i delikatności duszy.

Zwroty, których zwykle używał:

„Proszę mi wybaczyć, że niepokoję pana nowym przeniesieniem…”.

„Chciałbym jednak zwrócić uwagę”.

„Chciałbym zwrócić uwagę…”.

„Proszę jednak pozwolić mi...”.

„Byłbym wdzięczny, gdyby…”.

„Proszę was, drodzy bracia…”.

I dyskretnie zachęcał do cnoty pokory, ilekroć nadarzała się ku temu dobra okazja. Słownie i na piśmie mówił im: „Bądźcie i pozostańcie pokorni: wtedy będziecie mili Bogu”.[16]

 

            Kiedy przechodził przez pokoje chorych, zawsze miał najserdeczniejsze słowa otuchy, kierowane do każdego z troską i życzliwością.

Jego pokora została poddana próbie, gdy podczas sprawowania urzędu prowincjała zainaugurował szpital w Regensburgu, który sam zaplanował i zbudował z wielkim zaangażowaniem i poświęceniem, pomimo licznych przeciwników. W dniu uroczystej inauguracji, 19 czerwca 1929 roku, wiele osób zostało publicznie pochwalonych za swoje zaangażowanie i wykonaną pracę, pomijając przy tym ojca prowincjała, z którego ust nie padło ani jedno słowo urazy czy goryczy.

            Jego styl apostolski znalazł konkretny wyraz w jego ojcowskiej i matczynej trosce o ubogich i chorych. Tak głęboko przyswoił sobie charyzmat św. Jana Bożego, że uczynił z niego styl życia, z oddaniem wypełniając cztery śluby złożone podczas profesji zakonnej.

Wrażliwy i otwarty na łaskę, uczynił służbę szpitalną przejawem swojej miłości do Jezusa. Jego ulubionymi chorymi byli: epileptycy, najbardziej niespokojni, osoby z poważnymi niepełnosprawnościami oraz wszyscy, których pozostawiono na marginesie, ponieważ trudno było im pomóc; mówił, że to właśnie oni są ulubieńcami Pana. 

            Brat Eustachy w swojej prostocie i pokorze nie był obcy światu. W realizacji ślubu szpitalnictwa i misji właściwej dla Fatebenefratelli, w kierowaniu i zarządzaniu swoimi instytutami opiekuńczymi, zawsze kierował się rygorystycznym przestrzeganiem Konstytucji i aktualizacją Słowa Bożego, łącząc postęp i miłość. Błogosławiony Eustachy był człowiekiem nowoczesnym i miłośnikiem postępu: w dziedzinie pomocy społecznej, nauki i budownictwa. Podczas swoich 21 lat pełnienia funkcji prowincjała wniósł postęp i nowoczesność, zgodnie z wymaganiami nauki i techniki, zakładając dwa kolejne nowoczesne szpitale w Regensburgu: jest to cudowna owocność pokory błogosławionego Eustachy, zakorzenionej w miłości Chrystusa i postępie nauki.

Podczas jego kadencji jako przełożonego prowincjalnego zderzył się również ze smutnym okresem nazizmu, z którym musiał się zmierzyć w różnych okolicznościach. Brat Eustachy od samego początku dostrzegał destrukcyjne zalążki i katastrofalne konsekwencje zawarte w tej niebezpiecznej ideologii. Napominając i zachęcając swoich współbraci, mówił: „Pan nie pozwoli, aby te drzewa wyrosły aż do nieba”.  Czasy wojny były trudne; z bólem, ale z równie wielką determinacją bronił swoich chorych, zwłaszcza tych najsłabszych i najbardziej zagrożonych, którzy każdego dnia żyli pod groźbą ustaw rasowych. Charyzmat szpitalnictwa, który brat Eustachy przeżywał z wiarą i zaufaniem do Pana, pozwolił mu pokonać wszystkie trudności tamtych czasów, otwierając nowe drogi szpitalnictwa, aby odpowiednio zaspokoić potrzeby wielu chorych i ubogich, których wywołała wojna.

W ciągu ostatnich dziesięciu dni swojej choroby nieustannie trzymał w dłoni różaniec. Tym, którzy pytali go, jak się czuje, niezmiennie odpowiadał: „Wracam do Ojczyzny niebieskiej”; albo: „Idę do domu”.

10 czerwca jego stan zdrowia pogorszył się, a o godz. 16.30 w poniedziałek Zielonych Świąt 1946 r. oddał swoją duszę Bogu. Brat Eustachy miał 79 lat i 50 lat profesji zakonnej. Zasnął w Panu cicho i spokojnie, tak jak zawsze żył.

Na stoliku nocnym trzymał kartkę, na której własnoręcznie zapisał siedem darów Ducha Świętego, oraz inne kartki z pobożnymi praktykami, aby modlić się nowennę Zielonych Świąt i przygotować się na śmierć.

            „Czym jest człowiek, że o nim pamiętasz, i syn człowieczy, że się nim zajmujesz?” (Ps 8,5). To pytanie pełne zdumienia i oczekiwania. To pytanie pełne tej świadomej wrażliwości, która napełnia serce czułością. Psalm 8 jest celebracją wielkości i piękna człowieka, które można pojąć jedynie w odniesieniu do ogromnej wielkości i miłosierdzia Boga. Brat Eustachy w swojej pokorze potrafił dostrzec tę boską obecność w człowieku i oddać się jej służbie jako drodze do pozostawania zawsze zjednoczonym z Bogiem.

Modlitwa na początek liturgii bardzo dobrze oddaje wielkość tej postaci, podkreślając jej wielkie cnoty pokory i miłości, które uczyniły z niego giganta gościnności, słowami:

 

Boże, twierdzo tych, którzy w Tobie pokładają nadzieję,

który obdarzyłeś błogosławionego Eustachego (Kuglera)

łaskę życia w wielkiej pokorze wśród braci

i służyć chorym z niezwykłą miłością,

przez jego wstawiennictwo udziel również nam

abyśmy mocno w Tobie ufali

i służyć z niestrudzoną miłością

wszystkim, którzy cierpią i są w potrzebie.

Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który jest Bogiem,             

i żyje, i króluje z Tobą, w jedności Ducha

Świętego, na wieki wieków.



[1] G. Russotto, Eustachio Kugler, wydawnictwo Ufficio Formazione e Studi Fatebenefratelli, Rzym, 1961, s. 12.

[2] Mt 11, 28-30

[3] Papież Franciszek, Audiencja generalna, środa, 14 września 2016 r.

[4] W procesie kanonizacyjnym jeden ze świadków relacjonuje, że brat Eustachy miał 15 lat, kiedy pracował jako praktykant murarski. Podczas pracy często doświadczał prawdziwego męczeństwa, spotykając się z obelgami, a często także niezasłużonymi uderzeniami, będąc wykorzystywanym i nadużywanym ze względu na swoją dobroć.

[5] Por. Flp 2,11

[6] Konstytucje Zakonu Szpitalnego św. Jana Bożego, wyd. Fatebenefratelli, 2013, nr 8.

[7] Mt 25,40

[8] Jego motto brzmiało: „Bóg o wszystko zadba”. Z Positio, tom 1, str. 51.

[9] W zeznaniach zebranych na potrzeby procesu kanonizacyjnego odnotowano, że będąc przełożonym, przepraszał współbraci za rzekomą irytację, mimo że to on był stroną poszkodowaną. Positio, tom 1, str. 52.

[10] Zachęcał swoich współbraci do opieki nad ciężko chorymi, samotnymi i ubogimi; mówił bowiem: „gdyż jeśli trafia do szpitala wysoki dostojnik lub biskup, nie trzeba się tak spieszyć, ponieważ jest wielu innych, którzy zajmują się nimi pod każdym względem”.

[11] G. Russotto, Eustachio Kugler, wyd. Ufficio Formazione e Studi Fatebenefratelli, Rzym, 1961, str. 78 ------  Brat Valeriano Schönmann w swoim świadectwie wspomina, że brat Eustachy był uosobieniem dobroci; w najtrudniejszych sprawach można było u niego znaleźć dobrą radę, pomoc i pocieszenie”. 

[12] G. Russotto, Eustachio Kugler, wyd. Ufficio Formazione e Studi Fatebenefratelli, Rzym, 1961, str. 79.

[13] Mk 10,45.

[14] Mt 5,4.

[15] G. Russotto, Eustachio Kugler, wyd. Biuro Kształcenia i Studiów Fatebenefratelli, str. 145.

[16] List okólny brata Eustachego Kuglera z 20 czerwca 1930 r. 
Sito Ufficiale Fatebenefratelli - Curia Generalizia - Ver. 1.0 - Copyright © 2026 Fatebenefratelli - Powered by Soluzione-web
Valid HTML 4.01 Transitional Valid CSS! Level Double-A conformance icon, W3C-WAI Web Content Accessibility Guidelines 1.0